Historia Hospicjum

20-Lecie Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych Hospicjum

im. Matki Teresy w Zabrzu

wspomnienia lekarza hospicyjnego (dr n. med. Roman Kuźniewicz)

 

          „20 lat minęło jak jeden dzień”- chciałoby się sparafrazować słowa znanej piosenki. Tak szybko, jak upływa czas życia. Niektórzy z nas nieodłącznie połączyli swoje życie, swój czas wolny z utworzeniem i trwaniem Zabrzańskiego Hospicjum Domowego.

          Powstało ono z inicjatywy pani dr Krystyny Rożek- Lesiak z ówczesnego Zarządu Miasta, twórczyni „Misericordia” w Zabrzu ze współudziałem władz Miasta i ks. Prałata Józefa Kusche, proboszcza parafii św. Anny w Zabrzu. Zebranie informacyjne odbyło się 22.02.1994r. o godzinie 1800 (wtorek) w Sali Domu Parafialnego św. Anny i zgromadziło ok. 200 osób, wśród nich przedstawicieli władz i różnych środowisk. Byli tam min. Zygmunt Godziek, inż. Maria Mazurek, dr Lucyna Urbańska-Bonenberg, dr Barbara Grudzińska. Gościem zaproszonym była dr Jadwiga Pyszkowska z Katowickiego Hospicjum- wyjaśniła idee ruchu hospicyjnego szerzej wówczas nieznane.

          Hospicjum powstało z wielkiej potrzeby pomocy drugiemu człowiekowi w najtrudniejszych sytuacjach życiowych - choroby, śmierci i żałoby.

          Kolejne spotkanie grupy osób, dzięki ks. J. Kuschemu, odbywały się w salkach katechetycznych Parafii, a wreszcie w przydzielonej nam siedzibie przy ulicy św. Urbana 4A (przy stacji Caritas).

          Uczyliśmy się wszystkiego: jak opanować dolegliwości chorego, jak z nim rozmawiać, jak pielęgnować. Pomagały nam kontakty ze starszymi hospicjami w Krakowie i w Katowicach. Te częste kontakty z sąsiednimi hospicjami (od Pyskowic, Tarnowskich Gór aż po Bielsko- Białą i Cieszyn) trwają aż do dziś i za to bardzo dziękuję. Dzięki tym kontaktom  (np. poprzez siostrę dr Grudzińskiej - prof. Janinę Kujawską-Tenner z hospicjum w Krakowie) uzyskiwaliśmy materiały szkoleniowe, filmy na kasetach VHS. Bywały wspólne rekolekcje, ogólnopolskie spotkania hospicjów. Z takiego spotkania w Krakowie (IX. 2001r.) - gdzie miałem zaszczyt poznać pielęgniarkę i lekarza Cicely Saunders, założycielkę pierwszego hospicjum nowożytnego w Londynie - wyniosłem zdziwienie, że wszyscy ludzie hospicjów tam spotkani, oprócz ciepła i otwartości, emanowali dużą pogodą ducha i humorem. A przecież zajmowali się osobami ciężko chorymi…

          Nie mając osobowości prawnej, mieliśmy pełny zapał do działania. 16.05.1994r. odbyło się zebranie założycielskie Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych Hospicjum w Zabrzu. Wybrano Komitet Założycielski i Zarząd w składzie: przewodnicząca - dr Barbara Tłuczykont, zastępca - dr Roman Kuźniewicz, kierownik administracyjny - inż. Maria Mazurek, skarbnik - mgr Łucja Bartoszewska oraz p. Teresa Szukała. Komisję Rewizyjną stanowili: dr Lucyna Urbańska-Bonenberg, inż. Andrzej Wiszniewski i dr Barbara Grudzińska. Później, po wycofaniu się dr Tłuczykont, przewodniczącą została Łucja Bartoszewska, zastępcą Roman Kuźniewicz, a skarbnikiem - p. Jadwiga Panas i ten układ w przybliżeniu trwa do dziś. Pani Panas wraz z p. Haliną Górniak przez 20 lat prowadzą nasze finanse.

          Pierwszego naszego chorego spotkałem w lipcu 1994r. jako lekarz Pogotowia Ratunkowego. Już nazajutrz zjawiłem się u niego z p. Małgorzatą Androsz- pielęgniarką. Dołączył do nas p. Stanisław Kotkowski- wolontariusz niemedyczny. Tak stworzyliśmy pierwszy zespół hospicyjny. Spostrzegłem, że p. Małgosia przyniosła choremu z domu własną pościel. Moją posługę jako lekarza rozpocząłem od wyniesienia 4 wiader przeterminowanych leków. Pan Stasiu ofiarnie opiekował się chorym, składając mu codzienne wizyty. Zaobserwowaliśmy dziwne dla nas wówczas zjawisko: zmęczona, schorowana siostra chorego, dojeżdżająca spoza Zabrza, zintensyfikowała w naszej obecności swoją opiekę tak, jakby zyskała nowe siły. To było ciekawe doświadczenie, a zarazem początek opieki nie tylko nad chorymi, ale też wsparcia rodziny. Pod koniec pierwszej wizyty chory, który nie mógł mówić i miał spuszczony wzrok, podniósł głowę i na karteczce napisał: „Skąd jesteście?” (niestety karteczka zaginęła). Powtórnie przedstawiliśmy się. Dopisał: „Przyjdźcie jutro”. To było najpiękniejsze podziękowanie!

          Pierwsze nasze spotkanie opłatkowe odbyło się w salce Domu Parafialnego św. Anny, natomiast już następne w nowej siedzibie, którą otrzymaliśmy dzięki życzliwości władz Miasta na początku XII.1995r. przy ulicy Dworcowej 8A.To wsparcie ówczesnych, na czele z p. Prezydentem Romanem Urbańczykiem, aż po władze obecne z przybyłą tutaj p. Prezydent Małgorzatą Mańką-Szulik, polegało na dostrzeganiu naszych potrzeb i wsparciu finansowym naszej działalności. Uzyskaliśmy kolejne pomieszczenia na parterze budynku. W nich, po wyremontowaniu, prócz Poradni Medycyny Paliatywnej utworzonej w 1995r. i działającej do dziś, znajduje się dobrze wyposażony magazyn sprzętu i urządzeń nieodpłatnie wypożyczanych chorym.

          W dobrych kontaktach w urzędach pomagały nam wolontariuszki, m. in. inż. Maria Mazurek i Gabriela Dąbrowska.

          Rola lekarza w hospicjum wydaje się znacznie wykraczać poza normy konwencjonalnej roli lekarza. Pierwsza wizyta, często kilkugodzinna i kolejne wizyty - to poznanie nie tylko całości choroby i cierpienia pacjenta, ale też jego rodziny, otoczenia i wielu problemów, które często uwidaczniają się w tak trudnym dla chorego i domowników czasie. Obecnie pracuje 6 lekarzy:

          dr Alicja Pigoń-Węgiel,

          dr Teresa Kumor-Głodny,

          dr Danuta Dramska-Feliks,

          dr Zofia Nowakowska,

          dr Aleksandra Kwosek,

          dr Roman Kuźniewicz

oraz ostatnio doraźnie dr Anna Machura. Dr Lucyna Bonenbergowa z ofiarnością chodziła do chorych, a teraz często wspiera nas swoją obecnością.

          Wykracza także poza swoje role pielęgniarka hospicyjna. Podwaliny pod pielęgniarstwo w zabrzańskim hospicjum stworzyła i nadal kształtuje p. Małgorzata Androsz. Wspomagała ją p. Nela Sobocińska. Obecnie pracują z nami:

          mgr Monika Sztangierska,

          Grażyna Pindur,

          Izabela Urbańska,

          Beata Marko,

          Dorota Gębka,

          Iwona Kościcka.

Chorym w hospicjum znakomicie łagodzi dolegliwości nasza rehabilitantka Elżbieta Siemińska.

          Pierwszym naszym kapelanem był o. Wojciech Węglicki, obecnie proboszcz parafii św. Kamila w Zabrzu. Jako hospicjum uzyskaliśmy akceptację Ordynariusza Diecezji ks. biskupa Jana Wieczorka na udzielanie przez kapelana wsparcia duchowego wszystkim naszym podopiecznym w Zabrzu i okolicy. O. Węglicki był inicjatorem neutralnej lokalizacji naszej siedziby tak, aby móc opiekować się chorymi niezależnie od ich światopoglądu.

          Odtąd w naszym zespole zawsze był kapelan. Byli to Ojcowie Kamilianie:

          O. Zbigniew Gołaszewski,

          O. Maciej Kostecki,

          O. Maciej Adamczewski,

          śp. O. Kazimierz Jojko,

          śp. O. Mieczysław Sasman

          O. Rafał Szamsza

oraz obecny nasz kapelan posługujący jednocześnie w hospicjum w Tarnowskich Górach O. Mariusz Wardęga.

          Kapelan jest potrzebny choremu, jak i osobom z hospicjum. Stąd tradycja comiesięcznych Mszy Św. w kościele św. Kamila. Naszym długoletnim przyjacielem jest O. Andrzej Chorążykiewicz, na którego wsparcie zawsze możemy liczyć. Niejednokrotnie udawał się do chorego lub prowadził Dzień Skupienia dla nas lub dla hospicjów Diecezji Gliwickiej.

          Naszym wychowankiem jest także kamilianin - brat Robert Kukułka, który posługiwał w naszym hospicjum, a obecnie w Tarnowskich Górach.

          Od początku mieliśmy bardzo oddanych wolontariuszy niemedycznych: wspomniany już p. Stanisław Kotkowski, mgr Lidia Banaczek działają od początku. Bez ofiarnej pracy wielu wolontariuszy, medycznych i niemedycznych, opieka nad chorymi i trwanie zabrzańskiego hospicjum byłoby utrudnione lub wręcz niemożliwe.

          Pan Zygmunt Godziek, współorganizator naszego Stowarzyszenia, obecnie wspiera nas rokrocznie pięknymi rymowanymi utworami opisującymi naszą działalność (śpiewamy je w czasie spotkań opłatkowych).

          Pan Norbert Lelonek to także oddany chorym, ale i nam wolontariusz, pomocny w wielu sprawach, w tym urzędowych. To on za współorganizowanie kolonii dla dzieci osieroconych, za spotkania ze św. Mikołajem, za pogadanki w szkołach otrzymał w tym roku nagrodę „Kropla Tęczy”.

          Oprócz lekarza, pielęgniarki czy wolontariusza niemedycznego, w skład zespołu wchodzi psycholog. Zaspokaja on potrzeby chorego i rodziny. Rozwiązuje też nasze – hospicjantów problemy. Zwłaszcza, gdy są różne, przeciwstawne sposoby patrzenia na te same problemy. Obecnie mamy dwie panie mgr psychologii: Łucję Bartoszewską i Magdalenę Sagan. Łucja znakomicie łagodzi wszelkie konflikty w naszym zespole - jako szefowa i jako psycholog.

          W naszej wspólnocie dzielimy się naszą wiedzą. Mgr Bartoszewska rozpoczęła warsztatami psychologicznymi, dzięki którym wiele dowiedzieliśmy się o psychologii człowieka, o reakcjach chorego, o żałobie. Warsztaty pielęgniarskie, lekarskie - ta ciągła samoedukacja trwa do dziś. Łucja Bartoszewska stworzyła grupy wsparcia w żałobie, spotkania te prowadzone są cyklicznie.

          Rokrocznie organizujemy także spotkania dla osób osieroconych, które wydatnie wspiera p. Krzysztof Spętany.

          Od początku propagowaliśmy ideę hospicyjną w parafiach i poradniach, w radiu i prasie, w czasie pogadanek w szkołach. Uczestniczyliśmy w ogólnopolskich akcjach „Pola nadziei” lub organizując koncerty w światowych „Głosach Hospicjów”. Z czasem temat stał się znany, a media zaczęły częściej zajmować się tą tematyką.

          Naszym dużym osiągnięciem było, służące popularyzacji, zorganizowanie w 2000r. kursu z „Holistycznej Opieki Paliatywnej” prowadzonego przez zespół prof. Jacka Łuczaka z Kliniki Opieki Paliatywnej Akademii Medycznej w Poznania. Przy pomocy znów ks. J. Kuschego (dał we władanie Dom Parafialny św. Anny), środków pozyskanych od firm farmaceutycznych, p. K. Spętanego i wielu innych osób, mogliśmy bez żadnych opłat przyjąć i wyżywić przez 4 dni ok. 250 osób.

          Koordynatorką naszej bieżącej działalności jest Gabriela Więckiewicz -osoba dużej dyplomacji i sprytu. Przyjmuje zgłoszenia i stara się pogodzić duże potrzeby z możliwościami naszego Hospicjum.

          Pieczę nad sprzętem od początku sprawuje Małgorzata Androsz. Obecnie - przy pomocy Danuty Przybysz, pracującej w biurze i pomagającej chorym w trudnych sytuacjach socjalnych, oraz Krzysztofa Hemke. Krzysztof, prócz konserwacji, montuje sprzęt w domu chorego i objaśnia jego obsługę.

          Od początku nasze Hospicjum miało umowę na tzw. działalność leczniczą: początkowo z Urzędem Wojewódzkim, potem ze Śląską Kasą Chorych, wreszcie z Narodowym Funduszem Zdrowia.

          Będąc od początku w Zabrzańskim Hospicjum, dane mi było jako jego współtwórcy wraz z innymi uczestniczyć w radościach i niepokojach jego tworzenia i dalszego kształtowania. Prócz posługi chorym i ich bliskim jako lekarz, jako kierownik struktur medycznych wewnątrz Stowarzyszenia, zmieniających nazwy zależnie od wymagań urzędów, byłem odpowiedzialny za kontrakty z płatnikami. Pomagała mi w tym dr Aleksandra Kwosek, a od kilku lat mgr Monika Sztangierska. Monika – pielęgniarka - sprawnie rozwiązuje liczne problemy urzędowo - prawne i pracownicze.

          Stowarzyszenie mimo początkowo zerowych, a potem skromnych funduszy, działało dzięki wolontariatowi. Przez 10 lat był to całkowity wolontariat wszystkich, obecnie część z nas jest zatrudniona w utworzonym Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Jednak nadal wiele w nas wolontariatu. NZOZ prowadzi opiekę w ramach Zespołów Domowej Opieki Hospicyjnej oraz w Poradni Opieki Hospicyjnej. Prężnie działa wypożyczalnia sprzętu i urządzeń medycznych.

          W 2004r. Stowarzyszenie uzyskało status Organizacji Pożytku Publicznego.

          Nasza działalność była zauważana, w prasie ukazywały się liczne doniesienia, wywiady (na zdjęciach tylko przykłady).

          W 2002r. jako Stowarzyszenie otrzymaliśmy Wyróżnienie św. Kamila, a w kolejnych latach indywidulanie otrzymali je:

          dr Lucyna Urbańska- Bonenberg,

          inż. Maria Mazurek,

          mgr Łucja Bartoszewska.

Tytuł Wolontariusza Roku w ciągu ostatnich 10. lat otrzymali:

          inż. Maria Mazurek,

          dr Lucyna Urbańska- Bonenberg,

          Gabriela Dąbrowska,

          Norbert Lelonek,

          dr Alicja Pigoń- Węgiel,

          Małgorzata Androsz,

          mgr Łucja Bartoszewska,

          Stanisław Kotkowski.

          Na umieszczonych zdjęciach widoczne są miłe chwile przez nas spędzone. Wygląda, jakbyśmy często biesiadowali. Jednak wynika to z czegoś innego: dokumentacja fotograficzna naszej obecności przy łóżku chorego jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa.

          Warto wspomnieć o rekolekcjach hospicyjnych, wspólnie odbywających się w Kokoszycach, Zabrzu - Biskupicach, ostatnio w kościele św. Kamila w Zabrzu, a najdalej w Gietrzwałdzie na Warmii. W czasie rekolekcji w 1997r. w Bielsku - Białej doszła do nas wiadomość o śmierci Matki Teresy z Kalkuty. Zaproponowałem Ją jako naszą patronkę - członkowie Stowarzyszenia przyjęli tą propozycję. W 2003r. mieliśmy szczęście uczestniczyć w 3. co do liczebności w czasie pontyfikatu Jana Pawła II zgromadzeniu tłumów- w beatyfikacji Matki Teresy. Siostry Misjonarki Miłości z Katowic nie mogły dziś przyjechać, obiecują o modlitewnej pamięci.

          „Hospicjum- to gościnność.”

          „Hospicjum- to nie mury, to ludzie” (dr J. Pyszkowska).

          Pragnę w tym miejscu podziękować:

          * wszystkim dobrym ludziom, którzy współtworzyli Hospicjum - tym wymienionym, ale też tym licznym niewymienionym; przepraszam tych, których mogłem pominąć,

          *dziękuję w imieniu nas - hospicjantów- naszym bliskim na cierpliwość, wyrozumiałość, że znów nas nie ma…,

          * w imieniu swoim - mojej mamie, nieżyjącemu ojcu, mojej żonie Beacie i synom Michałowi i Piotrowi - za akceptację i wsparcie tego, co robię w Hospicjum.

            Matko Tereso!

            Módl się za nami!

 

Roman Kuźniewicz

 

Zabrze, 21. 06. 2014r., Filharmonia Zabrzańska

Nasze Fotki

  • Skałki 1
  • skałki 2
  • skałki 3
  • skałki 4
  • 01
  • 02